STRONA POŚWIĘCONA ROWEROWEJ AKTYWNOŚCI

Zima 2017 / 2018 subiektywne podsumowanie

Jak tytuł zdradza czas na podsumowanie zimy z przymrużeniem oka. Nie jest to typowe podsumowanie osiągnięć, startów w zawodach czy bóg wie czego jeszcze. W tym wpisie chcę Wam przybliżyć co robiłem tej zimy żeby nie zmarnować czasu i jakoś przygotować się do wiosny.

 

Tegoroczna zima okazała się dla mnie przełomowa. Pomimo braku śniegu w naszym rejonie (jedynie symboliczne opady w okolicach miasta Koszalin) i stosunkowo niewielkich mrozów jak do tej pory, postanowiłem treningi przenieść do klubu fitness. To była bardzo dobra decyzja.

Powrót do klubu był trafną decyzją chociażby ze względu na fakt iż poznałem niesamowitych ludzi dzięki którym moja żona też złapała bakcyla na cycling. Z biegiem czasu apetyt rósł i u mnie i dzięki poradom trenera, teraz śmiało mogę powiedzieć kolegi, (Marcin Ozga jesteś wielki!) postanowiłem mierzyć moje treningi za pomocą pulsometru.

Wybór padł na pulsometr firmy Polar model M200. Świetny pulsometr posiadający również podstawowe funkcje smartwatcha ale o tym przy innej okazji. Treningi zatem zaczęły być monitorowane pod kątem tego jak ciężko trenuję, zacząłem również pracować nad techniką ponieważ ta, jak się okazało, mocno u mnie kuleje. 

Z biegiem czasu uświadomiłem sobie, że ten sezon zimowy przepracowałem najlepiej w życiu i to dzięki ludziom, których do tej pory nie znałem lub z którymi nigdy wcześniej nie jeździłem.

Dzięki charakterystyce zajęć (świetna muzyka dobrana do treningu, z małymi wyjątkami ale nie dogodzi się każdemu 😉 ) i poradom, udało mi się osiągnąć cele, których nawet wcześniej jako zupełny amator i laik nie śmiałem zakładać.

Początki były ciężkie ale wiadomo jak to początki, z czasem nabierałem wprawy i wtedy…. pojawiły się sprinty, które znów sprawiły że stałem się nikim to znaczy uwidoczniły kolejne braki….

Z czasem jednak i one zaczęły wyglądać lepiej…

do tego stopnia, że po kilku zajęciach zaczęły mi się podobać (przez wielu znienawidzone) ćwiczenia aero.

W pewnym etapie postanowiłem połączyć to jeszcze z porannym bieganiem lecz niestety okazało się to nie najlepszym wyborem na moim poziomie przygotowania ponieważ okazało się to za dużym obciążeniem dla moich kolan ( jak na razie, powrót do biegania jest nieunikniony)

Dla mnie zima powoli się kończy i czas przenosić się do lasu szukać kolejnych ciekawych ścieżek, dróg i widoków.

Dziękuję wszystkim z ekipy cyclingowej za tak udane miesiące i mam nadzieję że jeszcze pojeździmy razem. Pamiętajmy wszyscy, że jazda na rowerze jak i treningi powinny sprawiać nam przyjemność a nie być “katorżniczą robotą, którą trzeba odhaczyć”

 

%d bloggers like this: